piątek, 25 lutego 2011

Pierwszy

Eh, trzeba zakończyć te kilkumiesięczne wakacje! Nie było źle, ale ja nie jestem z tych, którzy lubią jeździć na rowerze, dla mnie frajdą jest ściganie. W niedzielę zaczynam od Classica de Almeria - nigdy nie musiałem tyle czekać na pierwszy wyścig, ale z pewnością sporo dało mi te kilka dodatkowych tygodni - przez to forma będzie stabilniejsza. Jak zawsze jest kilka znaków zapytania, trenowałem dobrze, tylko 2 weekendy miałem spokojne, ale pozostaje niepewność -gdzie jestem..? Nie będę rzucał utartymi hasłami, że "mi zależy na drugiej części sezonu", nie oczekuje super formy w marcu, ale kwiecień i maj muszę zasuwać. Byłem cierpliwy w treningu, więc i kilka wyścigów mogę przecierpieć, ale od Pais Vasco, przez klasyki do majowych etapówek chcę się pokazać z dobrej strony. Ja jeszcze nie zacząłem, a znam takich, którzy wygrali 5 wyścigów, a także takich, którzy już skończyli, cóż, płakać nie będę... denerwuje mnie tylko, gdy ktoś Vacansoleil porównuje do Festiny. Może ludzie czasami powinni zastanowić się, co robią... ale też co piszą. Niebiesko - żółci jeszcze w tym roku pokażą, że są mocni, tego się nie boję, trzeba odbudować wizerunek!

1 komentarz:

  1. Powodzenia w sezonie 2011 - trzymam kciuki. Blat i ogień :)

    OdpowiedzUsuń